Środowisko artystyczne czasów PRL znało się nie tylko z pracy, ale także z wydarzeń towarzyskich po godzinach spędzonych na scenie czy za kamerą. Liczne knajpy przeszły do historii jako miejsca, w których gwiazdy Polski Ludowej spotykały się nie tylko, by się bawić i relaksować, ale też błyszczeć przed konkurencją.
Pan Miecio z Kameralnej
Popularność tej knajpy w warszawskim Śródmieściu przypadła na lata 50. Nieopodal mieścił się Dom Radzieckiej Nauki i Kultury, a gwiazdy przesiadywały w trzech częściach Kameralnej, które otwierały się o różnych porach dnia. Według relacji, po otwarciu nocnego klubu o 21:00 ścisk był ogromny, a alkohol lał się strumieniami.
Legendarny dla warszawskiej śmietanki towarzyskiej był pan Mieczysław, starszy szatniarz, który dbał m.in. o to, kto wchodzi do klubu. Trzeba było być znanym lub bogatym, a najlepiej - jednym i drugim. Jak wspominał pisarz Marek Hłasko, "Przesympatyczny pan Miecio, niebywały olbrzym, nigdy nie bił gości po głowach i szczękach, lecz tylko zgarniał ich do kupy". Obowiązywał strój wieczorowy. Osobom, które zjawiały się nieprzygotowane, pan Mieczysław za opłatą wypożyczał eleganckie kreacje.
Legendarny SPATiF
Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru i Filmu mieściło się przy Alejach Jerozolimskich. To tam reżyser Jerzy Hoffman decydował o obsadzie "Pana Wołodyjowskiego" z 1969 roku, a Kalina Jędrusik odsłoniła biust przed aktorem Tadeuszem Plucińskim. Obsługa czujnie dbała o porządek i potrafiła za pijaństwo lub nieeleganckie zachowanie przyznawać zakazy wstępu. Zdesperowani celebryci tamtych czasów znajdowali jednak coraz to nowe sposoby na dostanie się do środka. Głośna była też afera z udziałem kelnerek SPATiF-u, które za zdecydowanie zawyżoną cenę sprzedawały gościom alkohol domowej roboty.
Zobacz też: QUIZ. Franek Dolas ma już 55 lat! Pamiętasz sceny z kultowego filmu?
Kultowe knajpy, w których bawiły się gwiazdy PRL
Restauracja Kongresowa w Pałacu Kultury i Nauki słynęła ze skąpo ubranych tancerek. Wątek zarabiania w tym miejscu striptizem pokazali twórcy popularnego serialu "Alternatywy 4".
Na tyłach kina Kultura w Warszawie mieścił się natomiast klub określany Ściekiem. Nazwę wymyślił jeden z pisarzy - chodziło o miejsce, do którego "ściekali" rozbawieni ludzie z innych knajp. W październiku 1977 roku po wyjściu ze Ścieku zmarł aktor Zdzisław Maklakiewicz, zapadając w śpiączkę cukrzycową na parapecie sąsiedniego budynku. Plotki głosiły, że w rzeczywistości został pobity na śmierć.
Po Warszawie były też rozsiane lokale o bardziej zawężonych rodzajach gości. W barze Czytelnik przy ul. Wiejskiej spotykali się znani pisarze, poeci czy dziennikarze. Ogromnym faux pas było jednak załatwianie tam interesów czy prezentowanie swojej własnej twórczości. Z kolei do Remontu przy ul. Polnej chadzali głównie filmowcy. Zadebiutowały tam różne znane zespoły muzyczne, m.in. Kult. Teatralnym miejscem był natomiast studencki klub Hybrydy, w którym narodził się kabaret Pod Egidą.