Wszystkim zrzedły miny

Bryan Adams dał największy popis na Sylwestra. "Nie jest wam głupio?"

2025-01-01 11:08

Bryan Adams uświetnił Sylwester z Dwójką 2024/2025. Legendarny wokalista wykonał jeden ze swoich kultowych utworów, a publika była wprost zachwycona. Nie wszyscy wierzyli jednak, że 65-letni piosenkarz "dowiezie".

Spis treści

  1. Bryan Adams największą gwiazdą Sylwestra z Dwójką 2024/2025
  2. Bryan Adams zaskoczył skromnością
  3. Robert Gawliński odrzucił współpracę z Bryanem Adamsem. Żałuje?

Bryan Adams największą gwiazdą Sylwestra z Dwójką 2024/2025

31 grudnia 2024 roku Stadion Śląski w Chorzowie zapełnił się gwiazdami. Sylwester z Dwójką stał pod znakiem zarówno polskich, jak i zagranicznych wokalistów. Dla publiczności zgromadzonej na stadionie i przed telewizorami, zagrali m.in. Michał Szpak, Andrzej Piaseczny, Afromental, Wersow i Feel, Wilki, a także The Kolors i gwóźdź programu – Bryan Adams. Słynny wokalista zagrał swoje dwa przeboje "So Happy It Hurts" oraz "Heaven". Publiczność nie miała wątpliwości – to on zaliczył występ wieczoru.

Ludzi poruszyła zarówno sama ballada, jak i wykon Bryana Adamsa. 65 latek zaśpiewał bowiem na żywo, a nie jak wiele gwiazd – z playbacku. Pokazał wówczas, ile warte były słowa hejterów, gdy zapowiedziano jego koncert.

Pozdrawiam mądrali, którzy obstawiali, że będzie śpiewał z playbacku i nazywali go "odgrzewanym kotletem". Nie jest wam głupio? – napisał jeden z fanów Bryana Adamsa w mediach społecznościowych.

Bryan Adams zaskoczył skromnością

Bryan Adams przyleciał do Polski specjalnie na Sylwester z Dwójką. Zatrzymawszy się w hotelu, nie bawił się w wydziwianie, jak większość zagranicznych gwiazd takiego formatu. Lista jego wymagań okazała się być wyjątkowo… skromna.

W jego garderobie ma się znaleźć rozgrzewająca herbata. To jest najważniejsze. Jedynym "kaprysem" Adamsa było to, by w jego pokoju hotelowym znalazła się mata do jogi, by mógł poćwiczyć i wyciszyć się przed występem - zdradziła nam osoba pracująca przy wydarzeniu – ustalił Super Express.

Robert Gawliński odrzucił współpracę z Bryanem Adamsem. Żałuje?

Przy okazji warto przypomnieć, że Bryan Adams zainteresował się niegdyś piosenką zespołu Wilki. Mowa o "Urke". Słynny wokalista wyraził chęć nagrania własnej wersji utworu, ale Robert Gawliński odmówił. Powody były dwa: Adams chciał napisać własny tekst, zupełnie inny od oryginału (bo śpiewa on tylko o miłości).

Kiedyś poprosił mnie menedżer Bryana Adamsa o "Urke", bo chciał go nagrać na swoją płytę. Były dwa warunki. Jeden był taki, że zmieni tekst i będzie on zupełnie inny, bo on śpiewa tylko o miłości i on takiego tekstu nie zaśpiewa. Ja mu powiedziałem: "To pocałuj się w d**ę i sam se skomponuj piosenkę i już" – wspominał po latach polski piosenkarz [za: RMF].

Do tego w oficjalnych materiałach Bryan Adams miał być wskazany jako autor zarówno nowego tekstu, jak i… muzyki. Na to Robert Gawliński przystać nie mógł. Czy po latach żałuje swojej decyzji? W 2022 roku przyznał, że nie do końca.

Może trochę żałuję, bo gdyby to był hicior, to pewnie teraz zamiast skromnego domku w Grecji miałbym tu wyspę. Ale czasem w życiu trzeba podejmować decyzje, które może nie są popularne i nie przyniosą ci splendoru, ale trzeba mieć kręgosłup moralny – przyznał w rozmowie z Plejadą.

Quiz. Jak dobrze znasz największe przeboje Roberta Gawlińskiego i Wilków? Dokończ teksty tych piosenek!
Pytanie 1 z 10
Dokończ fragment przeboju „Baśka”. „Magda – zło, Jolka mnie zagłaskałaby na śmierć, a Agnieszka....”
Tatiana Okupnik zdradza plany na styczeń. Planuje niezwykły duet