Wiedzieliście o tym?

Tak Michał Wiśniewski zarabiał na życie, zanim został sławny. "Nie ma się czego wstydzić"

2025-04-03 11:10

Michał Wiśniewski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej. Jego charakterystyczny wygląd oraz barwny styl życia, że na stałe zapisał się w historii polskiej popkultury. Jednak zanim stał się sławny jako lider zespołu Ich Troje, parał się różnymi pracami.

Michał Wiśniewski, to postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Lider łódzkiej formacji Ich Troje na polskiej estradzie jest obecny od ponad trzech dekad. Jago największe hity, jak: "Prawo", "A wszystko to... (bo ciebie kocham)!", "Powiedz" czy "Zawsze z Tobą chciałbym być...", do dziś nuci niemalże cała Polska. Wiśniewski słynie również z charakterystycznego wyglądu i licznych skandali, jak chociażby głośna sprawa o wyłudzenie pożyczki w wysokości prawie 3 milionów złotych. Choć Michał Wiśniewski dorobił się sporego majątku (który w dużej mierze udało mu się przetrwonić z powodu nierozsądnego zarządzania swoimi finansami), to zanim został sławny, imał się różnych zajęć.

Zobacz także: Michał Wiśniewski podrasował swój uśmiech. Internet huczy od komentarzy

Michał Wiśniewski ma nowe zęby. Zmianę widać na odległość! "Zęby białe jak dres albo i bielsze"

Michał Wiśniewski, zanim zyskał sławę, pracował w hurtowni cebuli

Wokalista Ich Troje nie miał łatwego dzieciństwa, o czym opowiedział w show "Jestem jaki jestem". W młodości Michał Wiśniewski mieszkał w Niemczech. Tam uczęszczał do gimnazjum. Po powrocie do Polski podjął natomiast naukę w szkole zawodowej o profilu budowlanym. Zanim muzyka stała się jego sposobem na życie, Michał Wiśniewski wykonywał różne prace, by się utrzymać. Pracował jako tłumacz, Jednym z jego najbardziej zaskakujących zajęć była praca w… hurtowni cebuli. To tam, jako młody chłopak, próbował zarobić na swoje utrzymanie. Sam Wiśniewski nie wstydzi się swojej przeszłości i wielokrotnie podkreślał, że trudne doświadczenia nauczyły go pokory i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu.

Rzeczywiście, na początku zawodowej drogi pracowałem w hurtowni cebuli. Odbierałem tam teleksy, faksy. Biurowa robota. Nie ma się czego wstydzić, w końcu jakoś trzeba zacząć. Byłem jeszcze wtedy całkiem młodym człowiekiem, potrzebowałem pieniędzy. Trzeba za coś mieszkać i za coś jeść. Trafiła się taka praca, więc ją wykonywałem - wyznał przed laty w rozmowie z nowiny24.pl.