Powrót Meghan Markle do pracy w branży filmowej stał się faktem. Na platformie Disney+ właśnie ukazuje się nowy film z żoną księcia Harry'ego w roli lektorki. Meghan Markle udzieliła swojego głosu w narracji dokumentu zatytułowanego "Elephant", którego zwiastun możecie zobaczyć pod tym adresem.
W brytyjskiej prasie pojawiły się właśnie pierwsze recenzje. Jak można się było spodziewać, krytycy z Wysp Brytyjskich, jak większość tamtejszej prasy, potraktowała żonę Harry'ego bardzo surowo. Nie sądziliśmy jednak, że ocena pierwszego filmowego dzieła z udziałem powracającej po długiej przerwie Meghan będzie aż tak kiepska.
MEGHAN MARKLE NIE NADAJE SIĘ NA LEKTORKĘ?
Debiut Meghan Markle na platformie Disney+ nie wygląda niestety tak, jak mogła sobie to wymarzyć żona księcia Harry'ego. Duża część z opublikowanych właśnie recenzji filmu "Elephant" skupia się na zbyt emocjonalnej interpretacji tekstu.
Film opowiadający o rodzinie słoni, w którym w rolę narratorki wcieliła się Meghan Markle, oficjalnie ukaże się na platformie Disney+ 3 kwietnia 2020 roku. O ile krytycy całkiem nieźle oceniają samą produkcję, zdjęcia i reżyserię, o tyle udział Meghan postrzegany jest przez wielu z nich jako jeden ze słabszych punktów.
Robbie Collin z The Telegraph uznał na przykład, że głos Meghan jest przesłodzony. Ed Potton z The Times, który dał produkcji Disneya tylko dwie gwiazdki, ocenił narrację Meghan jako zbyt emocjonalną i pompatyczną.
Nawet moment, w którym słonie zrywają trochę kory z drzewa, przedstawiany jest, jak ogłoszenie zwycięzcy w kategorii "Najlepsze Zdjęcia"
- argumentuje krytyk.
W kilku recenzjach przewija się też porównanie do kultowych filmów przyrodniczych Davida Attenborough. Oczywiście film z Meghan Markle, zdaniem brytyjskich krytyków, nie wypada w tym porównaniu najlepiej.